PARTNERZY
Ewelina Janikowska. Pedagog szkolny, koordynatorka wolontariuszy
Artur: Czym zajmujesz się zawodowo ?
Ewelina: Obecnie pracuję jako pedagog w Zespole Szkół Technicznych w Tarnowie, gdzie od tego roku szkolnego będę również pełnić funkcję koordynatora wolontariatu. Ponadto pracuję jako pedagog w Szkole Podstawowej w Łętowicach.
Przez ostatnie 20 lat byłam związana z Pałacem Młodzieży w Tarnowie. Prowadziłam tam zajęcia rozwijające dla dzieci, wykorzystując w nich elementy matematyki, a także uczyłam gry w szachy. Pełniłam również funkcję opiekuna Młodzieżowego Centrum Wolontariatu.
Artur: Widzę, że praca zawodowa to nie wszystko i ważny jest dla Ciebie wolontariat. Kiedy pierwszy raz zetknęłaś się z wolontariatem?
Ewelina: Już jako licealistka angażowałam się w działalność Tarnowskiego
i Koleżeńskiego Telefonu Zaufania. Jeździłam na szkolenia, zdobywałam pierwsze doświadczenia i angażowałam się w pomoc innym. Byłam również wolontariuszką w domu dziecka.
W Pałacu Młodzieży wolontariat działał od wielu lat.. W 2013 roku wspólnie
z koleżanką Joanną Wielgus postanowiłyśmy poszerzyć jego działalność
i stworzyłyśmy Młodzieżowe Centrum Wolontariatu. Jego celem było stworzenie młodym ludziom możliwości angażowania się w różnorodne działania pomocowe i społeczne oraz rozwijania wrażliwości na potrzeby innych.
Artur: Co według Ciebie jako pedagoga wolontariat wnosi w życie młodego człowieka?
Ewelina: Przede wszystkim pomaga młodemu człowiekowi odnaleźć siebie.
W wolontariacie realizujemy bardzo różne działania – pomagamy dzieciom i seniorom, angażujemy się w akcje na rzecz zwierząt, działania ekologiczne czy zbiórki charytatywne. Dzięki temu każdy może znaleźć coś, co jest mu bliskie, odkryć swoje zainteresowania, mocne strony i zobaczyć, w jakim kierunku chce się rozwijać.
Wolontariat daje też ogromną satysfakcję i poczucie, że jest się potrzebnym i ważnym dla drugiego człowieka. To niezwykle istotne, szczególnie w okresie dorastania, kiedy młodzi ludzie często szukają swojego miejsca i odpowiedzi na pytanie: „Kim jestem?”.
Z perspektywy pedagoga widzę również, że dla niektórych młodych osób wolontariat staje się bezpieczną przestrzenią, w której mogą na chwilę oderwać się od swoich problemów. Trafiają do nas osoby, które mierzą się z trudną sytuacją w domu, problemami w relacjach rówieśniczych, samotnością czy hejtem. W grupie znajdują akceptację, przyjaźnie i ludzi, na których mogą liczyć. Czasami wolontariat staje się dla nich „bezpiecznym miejscem” i tarczą przed tym, co trudne.
I chyba najpiękniejsze jest to, że relacje, które rodzą się w wolontariacie, zostają z nimi na lata. Mamy nawet historię, która pokazuje, że wolontariat potrafi połączyć ludzi w bardzo nieoczekiwany sposób. Mateusz, jeden z naszych pierwszych wolontariuszy, zaprzyjaźnił się z Gosią naszą wolontariuszką. Z czasem Gosia poznała go ze swoją kuzynką, która później została jego żoną. Dziś tworzą szczęśliwe małżeństwo, a już wkrótce zostaną rodzicami.
Artur: Piękna historia z tym małżeństwem.
Ewelina: Tak ☺ To są właśnie te historie, które pokazują, że wolontariat to coś więcej niż tylko wspólne akcje i pomaganie innym. Tutaj rodzą się przyjaźnie, ważne relacje i więzi, które zostają z ludźmi na całe życie.
Artur: Jesteś koordynatorką działań wolontariuszy. Które akcje przez te kilkanaście lat najbardziej zapadły Ci w pamięć?
Ewelina: Przez te kilkanaście lat kiedy byłam opiekunem Młodzieżowego Centrum Wolontariatu tych akcji było naprawdę bardzo dużo i każda z nich miała w sobie coś wyjątkowego. Gdybym jednak miała wskazać te, które szczególnie zapadły mi w pamięć, na pewno wymieniłabym „Pocztę Marzeń”, wcześniej znaną jako „Marzycielska Poczta”. To akcja, która za każdym razem bardzo mnie wzrusza. Polega na pisaniu listów i kartek do dzieci, które z powodu ciężkiej choroby, często terminalnej, nie mogą normalnie funkcjonować, wychodzić z domu czy spotykać się z rówieśnikami.
Przed pandemią organizowaliśmy wigilię dla osób starszych i samotnych. To była wyjątkowa akcja, bo wolontariusze byli zaangażowani od początku do końca. Sami gotowali, piekli ciasta, przygotowywali dekoracje, a także oprawę muzyczną. Nie chodziło tylko o przygotowanie świątecznego spotkania, a przede wszystkim o to, żeby osoby, które na co dzień czują się samotne, mogły spędzić ten czas z drugim człowiekiem, przy wspólnym stole i w świątecznej atmosferze.
Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. W tym roku nasz pałacowy sztab pobił rekord zbiórki, co było dla nas ogromnym powodem do dumy.
Ciekawą akcją był happening – „Epidemia Uścisku”. 😊 Wychodziliśmy na ulice miasta
z transparentami i rozdawaliśmy ludziom uśmiechy, życzliwość i… uściski. Chcieliśmy trochę „zarazić” mieszkańców Tarnowa pozytywną energią. To była akcja z przymrużeniem oka, ale jednocześnie niosła bardzo ważne przesłanie – że czasami tak niewiele potrzeba, żeby sprawić drugiej osobie odrobinę radości.
Organizowaliśmy różnego rodzaju zbiórki, m.in. na rzecz Domu Samotnej Matki, Azylu dla Zwierząt oraz Biblioteki w Lądku-Zdroju, która ucierpiała w wyniku powodzi.
Od lat współpracuję również z Fundacją „RuszSię”, która działa na rzecz osób
z niepełnosprawnościami ruchowymi, wspierając je w powrocie do aktywności i pełnego uczestnictwa w życiu społecznym i zawodowym. Dla naszych wolontariuszy ta współpraca jest bardzo cenna, ponieważ pozwala im lepiej zrozumieć potrzeby osób z niepełnosprawnościami, przełamywać stereotypy i uczyć się, że pomaganie to nie tylko zbiórki czy jednorazowe akcje. To również budowanie relacji, otwartości i społecznej wrażliwości.
Artur: Jak pozyskujecie wolontariuszy? Inaczej w szkole, inaczej w Pałacu Młodzieży?
Ewelina: Tak, trochę inaczej. W szkole przede wszystkim przekazuję młodzieży informacje
o możliwości zaangażowania się w wolontariat, opowiadam o naszych działaniach i zapraszam do współpracy. Bardzo często młodzi ludzie sami się zgłaszają, kiedy usłyszą, co robimy
i zobaczą, że mogą mieć realny wpływ na nasze działania.
W Pałacu Młodzieży przez lata organizowaliśmy coroczny nabór wolontariuszy. Zgłaszała się do nas młodzież, która chciała działać, pomagać innym i po prostu zrobić coś dobrego. Wielu młodym ludziom działalność w wolontariacie podobała się na tyle, że zachęcali do dołączenia swoich znajomych i przyprowadzali ich na kolejne spotkania. ☺
Artur: Czym dla Ciebie jest wolontariat?
Ewelina: Dla mnie wolontariat to przede wszystkim empatia i wrażliwość na drugiego człowieka oraz na otaczający nas świat .To również troska o zwierzęta, przyrodę i nasze najbliższe otoczenie. To umiejętność zauważenia, że ktoś obok nas potrzebuje pomocy, wsparcia, rozmowy czy po prostu obecności drugiego człowieka.
Wolontariat jest też inwestycją w siebie. Uczy odpowiedzialności, współpracy, organizacji, otwartości i radzenia sobie w różnych sytuacjach.
Wolontariat to dla mnie zdecydowanie coś więcej niż pomaganie i zdobywanie doświadczenia. To przyjaźnie, relacje, rozwój, życzliwość i poczucie, że jestem częścią czegoś ważnego. To również ogromna satysfakcja, kiedy widzę że nasze małe działania przynoszą komuś radość albo realną pomoc.
Po tych wszystkich latach mogę powiedzieć, że wolontariat bardzo wiele dał nie tylko młodym ludziom, z którymi pracuję, ale również mnie samej. Przychodzimy pomagać innym, a bardzo często sami wracamy z czymś niezwykle cennym.
Artur: Jedno zdanie dla młodego człowieka, który zastanawia się, czy warto zostać wolontariuszem.
Ewelina: Jeśli chcesz odnaleźć siebie, poznać wartościowych ludzi i zobaczyć, ile możesz dać innym – spróbuj zostać wolontariuszem. Dobro, życzliwość i uśmiech nic nie kosztują, a potrafią zmienić czyjś dzień, a czasem nawet całe życie.