Artur: Spotykamy się dziś z panią Urszulą Wajdą i panią Renatą Derendal, koordynatorkami wolontariatu w ZSO nr 1. Zacznijmy od skali działalności. Z tego, co wiem, w wolontariat angażuje się w Waszej placówce naprawdę duża liczba uczniów. Ilu wolontariuszy działa obecnie w szkole?
Pani Urszula: Funkcję koordynatorki objęłam w ubiegłym roku. Nabór wśród uczniów klas pierwszych liceum był bardzo liczny i przyznam, że sama byłam tym zainteresowaniem mile zaskoczona. W ubiegłym roku mieliśmy około stu wolontariuszy. W tym roku dopiero będziemy przeprowadzać nabór, również wśród uczniów klas pierwszych, więc zobaczymy, jak będzie wyglądała ta liczba. Przygotowujemy także regulamin wolontariatu, który uporządkuje nasze działania.
Artur: A jak wygląda sytuacja w szkole podstawowej?
Pani Renata: Ja również objęłam tę funkcję w ubiegłym roku. Wolontariat skierowany jest przede wszystkim do uczniów klas siódmych i ósmych. W ubiegłym roku miałam około czterdziestu wolontariuszy, natomiast obecnie jest ich już ponad pięćdziesięciu. To pokazuje, że zainteresowanie jest naprawdę duże.
Artur: Można więc powiedzieć, że wolontariat w Waszej szkole ma bardzo szeroki zasięg. Wyróżnia się różne obszary wolontariatu – pomoc społeczną, działalność kulturalną, sportową, ekologiczną czy działania podejmowane w sytuacjach kryzysowych. W jakich obszarach koncentrują się Wasze działania?
Pani Urszula: Przede wszystkim skupiamy się na pomocy osobom, które jej potrzebują. Jednym z przykładów są działania podejmowane przed świętami Bożego Narodzenia i Wielkanocą. Uczniowie własnoręcznie przygotowują upominki dla mieszkańców Domu Pomocy Społecznej oraz Domu Księży Emerytów w Tarnowie. Wspólnie z panią Renatą angażujemy się w przygotowanie tych prezentów, które później trafiają do osób starszych. Dla młodzieży jest to bardzo wartościowe doświadczenie – mogą zobaczyć, że ich czas, praca i zaangażowanie sprawiają komuś radość.
Pani Renata: Współpracujemy również z panią Beatą Janowską-Ptasznik, naszą ambasadorką, w ramach projektu „Bądź na Ty z Małopolskim Wolontariatem”. Dzięki tej współpracy docieramy do osób, które potrzebują konkretnej, codziennej pomocy – na przykład przy uporządkowaniu mieszkania czy przygotowaniu posiłku. Staramy się reagować tam, gdzie rzeczywiście pojawia się potrzeba.
Artur: W jaki sposób dowiadujecie się o takich miejscach i osobach potrzebujących? To koło wolontariatu samo poszukuje takich możliwości czy raczej informacje trafiają do Was od innych osób i instytucji?
Pani Urszula: Jedno i drugie. Bardzo często otrzymujemy informacje od pani Beaty, ale również same zauważamy różne potrzeby. Przykładem może być ubiegłoroczna zbiórka dla Tarnowskiego Azylu. Zbieraliśmy karmę, smycze i inne potrzebne rzeczy dla zwierząt. Kiedy dowiadujemy się, że gdzieś potrzebna jest pomoc, staramy się na nią odpowiedzieć.
Pani Renata: Współpracujemy także z Caritasem oraz samorządem szkolnym. Od tych osób i organizacji również otrzymujemy informacje o potrzebach, a następnie wspólnie organizujemy konkretne działania. Wspieramy między innymi osoby związane z naszą szkołą, które znalazły się w trudnej sytuacji, także z powodu ciężkiej choroby. Organizowaliśmy akcje, podczas których uczniowie piekli ciasta, a następnie je sprzedawali, a zebrane środki przeznaczaliśmy na pomoc konkretnym osobom.
Artur: Czy prowadzicie również klasyczne zbiórki pieniężne?
Pani Urszula: Bezpośrednich zbiórek pieniędzy raczej nie prowadzimy. Jeśli chcemy zebrać środki, robimy to poprzez konkretne działania, na przykład sprzedaż ciast przygotowanych przez uczniów. Natomiast organizujemy zbiórki rzeczowe – między innymi dla domu samotnej matki. Zbieramy artykuły spożywcze, higieniczne czy inne potrzebne rzeczy. Wydaje nam się, że taka forma pomocy jest bardzo konkretna i przejrzysta – wiemy dokładnie, co przekazujemy i komu jest to potrzebne.
Pani Renata: Często włączamy się również w akcje organizowane przez panią Beatę Janowską-Ptasznik. Tych propozycji jest naprawdę dużo, dlatego nie ma potrzeby organizowania wielu dodatkowych przedsięwzięć. Najważniejsze jest dla nas to, żeby działania, które podejmujemy, rzeczywiście miały sens i przynosiły komuś realną pomoc.
Artur: Czy działalność wolontariuszy ogranicza się do terenu szkoły, czy uczniowie mają również możliwość angażowania się poza nią?
Pani Urszula: Oczywiście, że wychodzimy poza szkołę. Przykładem są choćby wizyty u seniorów, którym pomagamy. Część takich działań odbywa się w czasie lekcji, a część po zajęciach.
Pani Renata: Są też działania takie jak kiermasze. Przed Wielkanocą organizujemy na przykład stoisko z ciastami przed kościołem. Uczniowie są wtedy bezpośrednio zaangażowani w działalność poza szkołą.
Artur: A więc wolontariat uczy również odpowiedzialności za drugiego człowieka i funkcjonowania w przestrzeni społecznej. Chciałbym zapytać o jeszcze jedną formę wolontariatu. Coraz częściej mówi się o tak zwanym peer support, czyli wzajemnym wsparciu uczniów. Starsi uczniowie pomagają młodszym, udzielają im korepetycji, wspierają ich w trudnościach szkolnych, a czasem po prostu są obok, kiedy ktoś ma gorszy dzień. Czy taka forma wolontariatu pojawiła się już w Państwa szkole?
Pani Urszula: Tak, taki projekt działa już u nas od zeszłego roku i jest prowadzony przez pedagoga szkolnego panią Monikę Put, a w tym roku będziemy nadal kontynuować ten kierunek. W ramach Wolontariatu natomiast do tej pory starsi uczniowie liceum angażowali się między innymi w pomoc w świetlicy. Organizowali zabawy dla młodszych dzieci, pomagali im w odrabianiu lekcji i wspierali nauczycieli w codziennych działaniach opiekuńczych. Była to więc już też pewnego rodzaju pomoc uczniowska.
Artur: W jaki sposób zachęcacie uczniów do zaangażowania w wolontariat? Czy trzeba ich szczególnie motywować, czy jest to raczej ich własna, wewnętrzna potrzeba?
Pani Renata: Co roku informujemy uczniów, że w szkole działa wolontariat. W liceum przedstawiamy tę możliwość przede wszystkim uczniom klas pierwszych, natomiast w szkole podstawowej – uczniom klas siódmych i ósmych. Starsi uczniowie, którzy już są wolontariuszami, opowiadają swoim kolegom i koleżankom, na czym polega ta działalność. Później uczniowie sami, dobrowolnie, podejmują decyzję o przystąpieniu do wolontariatu.
Artur: Co, Państwa zdaniem, wolontariat może dać młodemu człowiekowi?
Pani Urszula: Przede wszystkim uczy pracy w grupie i rozwija pomysłowość. Młody człowiek zaczyna zastanawiać się, w jaki sposób może pomóc drugiej osobie. Uczy się także wrażliwości – dostrzegania potrzeb drugiego człowieka i zastanawiania się, co może być dla niego dobre oraz w jaki sposób można tę pomoc zaoferować.
Pani Renata: Bardzo ważne jest również poczucie własnej wartości. Uczeń zaczyna dostrzegać: „Mogę coś zrobić. Mogę coś dać drugiemu człowiekowi”. A kiedy widzi, że jego działanie sprawia komuś radość, dostaje bardzo konkretny sygnał, że jego obecność i zaangażowanie mają znaczenie.
Artur: Właśnie ten aspekt wydaje mi się szczególnie ważny. Nasz projekt będzie chciał również przeciwdziałać fali hejtu w szkołach. Stawiamy dość odważną tezę, że wolontariat może być swego rodzaju tarczą antyhejtową. Z jednej strony osoba, która doświadcza hejtu, może czuć się bezwartościowa i osamotniona. Tymczasem poprzez zaangażowanie w pomoc innym zaczyna widzieć, że jest potrzebna, że potrafi zrobić coś dobrego i wartościowego. Z drugiej strony wolontariat może zmieniać również tych uczniów, którzy sami mają problemy z zachowaniem czy relacjami z rówieśnikami. Czy zgodziłyby się Panie z tym, że wolontariat może być taką tarczą antyhejtową?
Pani Urszula: Tak, zdecydowanie. Uważam, że może mieć bardzo pozytywny wpływ na młodego człowieka. Myślę, że uczniowie poprzez zaangażowanie rzeczywiście budują swoje poczucie wartości. Zaczynają dostrzegać, że mogą coś zrobić dla innych i że ich działanie ma znaczenie. To bardzo budujące doświadczenie.
Artur: A jak oceniacie Panie skalę problemu hejtu w szkole? Czy jest to zjawisko, które rzeczywiście obserwujecie?
Pani Renata: Myślę, że jest to problem obecny w każdej szkole. Oczywiście nie chcemy się tym chwalić, ale nie możemy udawać, że tego zjawiska nie ma. Cały czas podejmujemy działania w tym kierunku. W szkole pracują również specjaliści, którzy mają odpowiednie przygotowanie i mogą aktywnie wspierać uczniów w takich sytuacjach.
Pani Urszula: Wolontariat może być jednym z elementów takiego wsparcia. Kiedy młody człowiek widzi, że niewiele trzeba, żeby wywołać uśmiech na czyjejś twarzy, czasem nawet łzy szczęścia, zaczyna inaczej patrzeć na siebie i innych. Dostrzega, że może zrobić coś dobrego.
Pani Renata: I to jest wartościowe niezależnie od tego, czy mówimy o uczniu bardzo spokojnym i zaangażowanym, czy o kimś, kto wcześniej sprawiał więcej problemów wychowawczych. Każdy młody człowiek chce mieć poczucie, że coś znaczy i że jest potrzebny.
Artur: To bardzo ważne. Jeżeli młody człowiek nie miał wcześniej okazji zrobić czegoś dobrego dla drugiej osoby, trudno, żeby znał smak takiego doświadczenia.
Na koniec chciałbym zadać pytanie bardzo proste, ale chyba najważniejsze. Czym zachęciłyby Panie młodego człowieka do tego, żeby został wolontariuszem? Dlaczego warto spróbować?
Pani Urszula: Mamy na szczęście bardzo dużo chętnych, więc nie musimy szczególnie przekonywać uczniów. Ale powiedziałabym krótko: pomaganie po prostu smakuje.
Pani Renata: I warto tego smaku doświadczyć.
Artur: Bardzo dziękuję Paniom za rozmowę.
Pani Urszula i Pani Renata: Dziękujemy.