ks. Jakub Jasiak

Artur: Na wstępie poproszę o przedstawienie się.

Ksiądz Jakub Jasiak: Nazywam się ksiądz Jakub Jasiak, jestem wikariuszem w parafii katedralnej w Tarnowie i katechetą w Szkole Podstawowej nr 3 im. Marii Konopnickiej w Tarnowie.

Artur: W tarnowskiej Trójce zajmuje ksiądz się też koordynacją Centrum Wolontariatu, można tak to nazwać?

Ksiądz Jakub: Tak, dokładnie.

Artur: Od jak dawna to prowadzicie?

Ksiądz Jakub: Ja w tej szkole pracuję od 2022 roku. Wcześniej działania wolontariackie były już prowadzone przez panią katechetkę, panie nauczania początkowego i panią od WF-u. Od 2022 roku działamy już jako szkolne koło Caritas.

Artur: Czy ksiądz miał wcześniej jakieś doświadczenia z wolontariatem? Był ksiądz wolontariuszem albo coś koordynował?

Ksiądz Jakub: Tak, na poprzednich parafiach też prowadziłem szkolne koła Caritas i angażowaliśmy się bardzo czynnie w wolontariat.

Artur: Czyli już jako dorosły człowiek, jako ksiądz „zawodowy”, można tak powiedzieć?

Ksiądz Jakub: Tak, tak.

Artur: Pracuje ksiądz właściwie z dziećmi – to jeszcze nie jest młodzież, tylko szkoła podstawowa. Jak wygląda taka praca? Bo kiedy rozmawiam z koordynatorami w liceach czy z tymi, którzy pracują z seniorami, sytuacja wygląda trochę inaczej – tam mamy do czynienia z dorosłymi lub prawie dorosłymi. Jak wygląda praca z dziećmi?

Ksiądz Jakub: Dzieci są bardzo chętne do pomocy drugiemu człowiekowi, są niezwykle wrażliwe. Wszystkie akcje, które organizujemy co roku, i spotkania w ciągu roku cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem. To jest właśnie to, co najbardziej charakteryzuje pracę z dziećmi.

Artur: Czyli możemy zaryzykować stwierdzenie, że wolontariat uwrażliwia człowieka?

Ksiądz Jakub: Bardzo, bardzo. Na pewno. Te dzieci są naprawdę bardzo wrażliwe.

Artur: Żyjemy w niełatwych czasach – niektórzy mówią, że w jednych z najtrudniejszych dla świata. Mamy odwieczną walkę dobra ze złem. Im więcej wolontariatu i wolontariuszy, tym większe szanse, że dobro wygra, prawda?

Ksiądz Jakub: Tak, na pewno.

Artur: Pytam o to, bo nasza kampania jest skierowana nie tylko na promowanie wolontariatu, ale też na to, żeby wolontariat był tarczą i narzędziem do przeciwdziałania fali hejtu, która mocno występuje w szkołach. Jak to wygląda w szkołach podstawowych? Czy ksiądz coś na ten temat może powiedzieć?

Ksiądz Jakub: W naszej szkole podstawowej nie widzimy takich znamion, żeby dzieci nawzajem się hejtowały. Oczywiście zdarzają się sytuacje konfliktowe czy napięcia, ale nauczyciele, pedagog szkolny i psycholog szkolny bardzo mocno trzymają rękę na pulsie. Jak tylko pojawiają się negatywne zachowania słowne, reakcja jest bardzo szybka.

Artur: Wróćmy do wolontariatu. Jaki typ wolontariatu uprawiacie?

Ksiądz Jakub: To jest wolontariat związany głównie z działalnością naszej parafii. Najważniejszą akcją są kartki na święta dla chorych i cierpiących. Dzieci przychodzą na spotkanie przy parafii i własnoręcznie wykonują około 120 kartek na Wielkanoc i Boże Narodzenie. Z tyłu podpisują się, żeby obdarowana osoba wiedziała, od kogo jest kartka i z której klasy. Księża roznoszą te kartki podczas wizyt duszpasterskich przed świętami.

Na poprzedniej parafii (była to wieś) same dzieci roznosiły te kartki – to była dodatkowa wartość, bo mogły porozmawiać z chorymi, zobaczyć, w jakich warunkach żyją.

Artur: Czyli głównie wolontariat skoncentrowany na pomocy społecznej?

Ksiądz Jakub: Tak, na pomoc społeczną.

Artur: Poruszacie też jakieś inne obszary, na przykład kulturalny?

Ksiądz Jakub: Przede wszystkim pomoc społeczna.

Artur: W jaki sposób ksiądz pozyskuje wolontariuszy?

Ksiądz Jakub: To są przede wszystkim uczniowie naszej szkoły. Kiedy na początku roku szkolnego ogłaszam akcje i spotkania wolontariackie, lista bardzo szybko się zapełnia. Jest bardzo dużo chętnych – nawet nie muszę specjalnie namawiać. Szczerze mówiąc, zdziwiło mnie to, kiedy przyszedłem do Tarnowa, do miasta. Często słyszy się, że dzieci w mieście są mniej empatyczne, bardziej egoistyczne, a ja spotkałem ogromną chęć pomocy.

Artur: Z tego co obserwuję jako reporter, chodząc po różnych szkołach, to szkoła Trójka bardzo sprzyja takiemu podejściu. Czuć tam dobrego ducha i sporo działań skierowanych na rozwój uczniów. Zgodzi się ksiądz?

Ksiądz Jakub: Tak, rzeczywiście. Ta szkoła ma charakter integracyjny w dobrym tego słowa znaczeniu. Mamy uczniów z różnymi dysfunkcjami, ale są oni otoczeni dużą troską ze strony dyrekcji, nauczycieli i całego środowiska.

Artur: A uczniowie z dysfunkcjami też udzielają się w wolontariacie?

Ksiądz Jakub: Tak, i to jest bardzo ciekawy wątek. Wielu z nich, którym trudno jest się skupić na nauce czy zachowaniu, w akcjach wolontariackich są bardzo skupieni, kontaktowi i empatyczni. Czasami dzięki tym działaniom ich „dysfunkcje” jakby na chwilę ustępują.

Artur: Czyli wolontariat ma też działanie terapeutyczne?

Ksiądz Jakub: Oczywiście. To jest bardzo ciekawe – nie tylko my pomagamy, ale też sami otrzymujemy pomoc przez to, że pomagamy drugiemu człowiekowi.

Artur: Ja z wykształcenia jestem PR-owcem i wiem, że naturalne jest mówienie językiem korzyści. Wolontariusz to superbohater bez peleryny, który pomaga światu, ale przede wszystkim pomaga sobie – rozwija kompetencje, uczy się pracy w zespole. Zgodzi się ksiądz?

Ksiądz Jakub: Oczywiście. Nawet papieże mocno na to zwracają uwagę. Papież Franciszek, a wcześniej też inni, mówią, że w chrześcijaństwie pomagając drugiemu, to my otrzymujemy pomoc – szczególnie od osoby ubogiej. Znajdujemy w niej Boga. Mówiąc językiem świeckim – te osoby bardzo dużo nam dają w naszym własnym rozwoju.

Artur: Czy szkoła w sensie administracyjnym pomaga, czy raczej przeszkadza w prowadzeniu akcji?

Ksiądz Jakub: Pomaga. Zarówno w tej szkole, jak i w poprzednich, dyrekcja i grono pedagogiczne zdają sobie sprawę, że to jest ważna droga rozwoju dla uczniów.

Artur: Wspomniał ksiądz o zbiórkach żywności. Co to dokładnie za akcja?

Ksiądz Jakub: Organizujemy ją dwa razy do roku – przed Bożym Narodzeniem i przed Wielkanocą. Zbieramy żywność w trzech sklepach Biedronka na terenie parafii. W jedną sobotę od 8:00 do 18:00 dzieci stoją przy stoisku i przyjmują produkty od klientów.

Artur: Czyli dzieci działają też poza szkołą i parafią.

Ksiądz Jakub: Tak, oczywiście.

Artur: Bardzo ważny aspekt – zabezpieczenia prawne, zgody rodziców, umowy. Jak sobie ksiądz z tym radzi?

Ksiądz Jakub: Mamy zgodę od centrali sklepów. Oczywiście jest też jasna informacja i zgoda rodziców. Zawsze są z dziećmi opiekunowie.

Artur: Czy spotykacie się z negatywnymi reakcjami ze strony klientów? Wy zbieracie żywność, nie pieniądze, więc może jest łatwiej, ale czy zdarzają się nieprzyjemne sytuacje?

Ksiądz Jakub: Co roku uwrażliwiam dzieci, co robić w razie trudnych sytuacji i komu zgłosić. Na szczęście przez cztery lata nigdy nam się nic takiego nie zdarzyło. Dużo pomaga to, że dzieci mają specjalne koszulki Caritas i identyfikatory z pieczątką parafii. Logo Caritas jest dzisiaj rozpoznawalną marką i bardzo uwiarygadnia akcję.

Później dzieci biorą też udział w porządkowaniu żywności i przygotowywaniu paczek – około 40-50 paczek dla ubogich z terenu parafii. Tym zajmuje się już parafialny Caritas dorosłych.

Artur: Wspomniał ksiądz o uwrażliwianiu dzieci – czyli jest jakieś szkolenie przed akcją?

Ksiądz Jakub: Tak, oczywiście. Prowadzę spotkanie z wszystkimi chętnymi, wyjaśniam, na czym polega akcja, na co zbieramy, gdzie trafia żywność, jak odpowiadać na pytania i jak zachować się w trudnych sytuacjach.

Artur: Logistycznie – dowozicie dzieci na miejsca zbiórek, czy przyjeżdżają same?

Ksiądz Jakub: Przyjeżdżają we własnym zakresie. Zmiany odbywają się naprawdę wzorowo. Dzieci są bardzo odpowiedzialne – zwracam na to dużą uwagę. Jeśli ktoś nie może przyjść, musi sam znaleźć zastępstwo. I rzeczywiście tak robią.

Artur: To uczy w młodym wieku prawie menadżerskich umiejętności.

Ksiądz Jakub: Dokładnie. Pomaga też Messenger i grupa Caritas na komunikatorze – tam są wszyscy wolontariusze.

Artur: Jaka jest według księdza świadomość wolontariatu w społeczeństwie?

Ksiądz Jakub: Myślę, że bardzo duża. Jest sporo organizacji, w które można się zaangażować. Na przykład w naszej parafii ksiądz proboszcz organizuje co sobotę śniadania dla ubogich. Znalazła się grupa około 20 osób starszych, które w piątek gotują żurek, a w sobotę przygotowują i wydają posiłki razem z potrzebującymi.

Artur: Według naszych obserwacji świadomość wolontariatu w społeczeństwie wciąż nie jest najlepsza. Często kojarzy się tylko z młodą osobą z puszką raz w roku. My właśnie chcemy to zmieniać i pokazywać całe spektrum wolontariatu. Czy ksiądz współpracuje też z dorosłymi wolontariuszami poza szkołą?

Ksiądz Jakub: Przy okazji rozdawania paczek tak, ale koordynacją parafialnego Caritas zajmuje się już ksiądz proboszcz.

Artur: Na koniec proszę jednym zdaniem: dlaczego warto zostać wolontariuszem?

Ksiądz Jakub: Warto zostać wolontariuszem, żeby pomóc drugiemu człowiekowi, ale też – tak jak rozmawialiśmy – żeby pomóc sobie. Kiedy otworzymy się na drugiego człowieka i zobaczymy jego sytuację, nabieramy dystansu do własnych problemów.

Artur: Dziękuję bardzo.