Artur: Proszę się przedstawić.
Beata Słówek: Nazywam się Beata Słówek i jestem opiekunem szkolnego koła wolontariatu w III Liceum Ogólnokształcącym. Współpracuje ze mną również koleżanka z pracy, pani Bernadetta Borowicz.
Artur: Ile osób liczy to koło?
Beata Słówek: Liczba uczestników, czyli młodzieży, to jest plus minus 20 osób – takich stałych wolontariuszy. Czasem liczba ta się zmienia, bo wszystko zależy od organizowanej akcji. Czasami jest zaangażowana społeczność całej szkoły: różne dzieci z różnych klas, ale do ogarniania rzeczy praktycznych, informowania i promowania akcji –jest właśnie ta stała grupa.
Artur: Jak pani wpadła na pomysł, żeby działać w wolontariacie? Rozumiem, że jest pani nauczycielką w trzecim liceum i uczy biologii.
Beata Słówek: Biologii, tak. Wolontariat u nas w szkole funkcjonuje od wielu lat, natomiast ta działka przypadła w ostatnim czasie właśnie mnie.
Artur: Czy miała pani wcześniej doświadczenie jako wolontariuszka?
Beata Słówek: Tak, byłam jeszcze w wieku uczniów, których teraz uczę.
Artur: Jakiego typu to był wolontariat?
Beata Słówek: To była Maltańska Służba Medyczna.
Artur: Super, czyli wolontariat społeczny. Czy szkolne koło wolontariatu to był pani pomysł?
Beata Słówek: Kiedy zaczęłam pracę, koło już funkcjonowało, zmieniały się tylko osoby odpowiedzialne za opiekę nad nim.
Artur: Czym głównie zajmują się wasi wolontariusze?
Beata Słówek: Biorą udział w akcjach, które organizujemy. Zarówno te organizowane tylko na terenie naszej szkoły przez uczniów i przeze mnie, jak i te realizowane we współpracy z innymi fundacjami.
Artur: Czy wasi wolontariusze muszą być pełnoletni?
Beata Słówek: Nie.
Artur: Jak to działa? Czy wy wyszukujecie fundacje, czy one wiedzą o was?
Beata Słówek: Raczej my wyszukujemy. Ja oraz Pani Borowicz szukamy takich informacji. Czasem młodzież też przychodzi z jakimś pomysłem, ale najczęściej to ja my wychodzimy z inicjatywą.
Artur: Czyli ma pani około dwudziestu stałych wolontariuszy?
Beata Słówek: Tak, na początku roku szkolnego (wrzesień-październik) było około dwudziestu, ale teraz myślę, że może być nawet około trzydziestu osób.
Artur: Ta pomoc dotyczy raczej pomocy społecznej, czy też jest działalność kulturalna, ekologiczna, sprzątanie?
Beata Słówek: Bywa różnie. Na przykład w tym roku w październiku mieliśmy dwie akcje. Jedna to było porządkowanie grobów na Starym Cmentarzu we współpracy z Zarządem Cmentarnym. Nie tylko sprzątaliśmy, ale też rozmawialiśmy o wartości pamięci i wzmacnianiu relacji.
Druga akcja to współpraca z fundacją charytatywną Mary’s Meals – sprzedawaliśmy owsianki (które dostarczył sponsor), a zebraną kwotę przekazaliśmy na dożywianie dzieci cierpiących głód na świecie.
Artur: To było na terenie szkoły?
Beata Słówek: Tak.
Artur: Co jeszcze robiliście?
Beata Słówek: W listopadzie mieliśmy zbiórkę artykułów przemysłowych i spożywczych dla rodaków na Kresach – we współpracy z Towarzystwem Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich.
Włączyliśmy się też w akcję OLX „na karmę dla psa” – wirtualne adoptowanie psiaka, które polegało na tym, że kliknięcie na stronie OLX w wybranego pupila, przekładało się na karmę dla schroniska.
Mieliśmy też Mikołajkowy Koncert Charytatywny, którego dochód poszedł na zakup pomocy naukowych z języka angielskiego dla naszych uczniów.
Włączyliśmy się w Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, Dzień Sweterka, maraton pisania listów w Amnesty International w obronie praw człowieka.
Artur: To już sporo jak na jeden semestr.
Beata Słówek: Tak, ścisnęliśmy to wszystko w pierwszym semestrze.
Artur: Co według pani, doświadczonej nauczycielki i pedagoga, młodemu człowiekowi daje praca w wolontariacie?
Beata Słówek: Przede wszystkim jest to praca zespołowa, która pozwala doskonalić umiejętności, także te menadżerskie – uczą się zarządzać czasem i ludźmi. Uczą się samodzielności, budowania relacji z innymi i dają sobie poczucie satysfakcji, że pomagają.
Artur: Czy to uwrażliwia młodych ludzi?
Beata Słówek: Zdecydowanie tak. Szczególnie te bardziej zaangażowane osoby, które same zainicjowały współpracę z fundacją Mary’s Meals. One były tym bardzo przejęte i mocno zaangażowane.
Artur: Nasza fundacja postawiła sobie tezę, że wolontariat może być dobrym narzędziem do przeciwdziałania fali hejtu. Czy zgadza się pani z tym?
Beata Słówek: Myślę, że tak. Wolontariat uwrażliwia, więc może w pewnym momencie dać dziecku do myślenia, jak się zachować w danej sytuacji. To na pewno jest ze sobą powiązane.
Artur: Jak radzicie sobie, kiedy wyciągacie uczniów poza budynek szkoły? Jedzie pani z nimi?
Beata Słówek: Tak, zawsze jestem z nimi. Robimy to najczęściej w czasie lekcji – jesteśmy wtedy wyłączeni z zajęć.
Artur: Czy wolontariusz w waszej szkole ma jakieś profity, na przykład lepszą ocenę z zachowania?
Beata Słówek: Nie. Wolontariat to wolontariat.
Artur: Czyli 100% czyste podejście – działanie dla działania.
Beata Słówek: Tak. Korzyść oczywiście jest, bo się rozwijamy – to najlepsza inwestycja w siebie.
Artur: Na koniec – dlaczego warto zostać wolontariuszem?
Beata Słówek: Myślę, że w dzisiejszym świecie, który jest tak zepsuty i tyle złego wyciąga się przez media, warto pokazać, że są też dobre rzeczy i dobre wartości, o które warto zawalczyć i przeciwdziałać temu złu. To jest coś przeciwstawnego.
Artur: Super. Bardzo dziękuję za rozmowę.
Beata Słówek: Dziękuję.